Praca zdalna to naturalnie w dobie pandemii koronawirusa bardzo dobre rozwiązanie i jest z niego zadowolonych wielu pracowników, a także pracodawców. Pamiętajmy jednak, że są pewne minusy takich okoliczności.

Na pewno błędem jest rozumować, że wówczas każdy ma czas na to, aby czytać książki albo grać sobie w gry automaty owoce. Swoją drogą polscy pracownicy są bardzo zdyscyplinowani i bardzo szybko przyzwyczaili się do nowej formy wykonywania obowiązków zawodowych. Jednocześnie jednak warto pamiętać, że takie swoiste oddzielenie społeczne stawia nam pewną blokadę w przestrzeni kontaktów międzyludzkich. W tej nowej sytuacji trudno jest oczekiwać, że ktoś zapyta nas, czy wszystko u nas w porządku. A z praktyki zawodowej wiemy, że czasami nawet tylko uśmiech albo gest czy też dobre słowo potrafi poprawić nam humor. Pracując zdalnie, nikt z nas przecież nie widzi innych tak jak w rzeczywistości, a niejednokrotnie komunikujemy się tylko poprzez komunikatory tekstowe.

Czego nam brakuje najbardziej w pracy zdalnej?

Każdy, kto kiedyś pracował w biurze lub po prostu zakładzie pracy doskonale wie, jak ważne są przerwy. Wówczas można odetchnąć pomiędzy wykonywaniem obowiązków zawodowych, ale nie tylko to jest istotne. Wtedy przecież zawiązują się znajomości i prowadzone są rozmowy na najróżniejsze tematy z życia zawodowego, a także osobistego. W takich okolicznościach przy kawie można się poradzić znajomego, co do tego, jak poradzić sobie z problemem zawodowym albo czy można na przykład zapytać o podwyżkę szefa lub przełożonego. W sytuacji, gdy pracujemy zdalnie, zostaliśmy tej przestrzeni po prostu mentalnie pozbawieni. Są oczywiście osoby, którym było to obojętne albo nawet nie za bardzo odpowiadało, ponieważ są samotnikami. Jest to jednak w każdej grupie zawodowej zaledwie 10 % kadry pracowniczej. Są to najzwyczajniej w świecie wyjątki. Reszta osób taki tryb pracy bardzo ceniła. Dlatego statystycznie w dużej mierze odczuwamy brak tej przestrzeni bardzo negatywnie.

Praca zdalna narzuciła więcej obowiązków

Powodem takiej sytuacji jest także fakt, że wielu pracodawców stwierdziło, że podczas pracy zdalnej pracownicy mogą być bardziej wydajni. W końcu siedzą w domu i mają o wiele więcej wygody, aniżeli w biurze. Czy jest to jednak prawda? Raczej nie. Statystyki pokazują, że w takich okolicznościach niejednokrotnie o wiele trudniej jest się skupić osobom szczególnie tym, które mają wrażliwą psychikę. Trudno przecież o spokój niezbędny do realizacji obowiązków zawodowych, gdy obok w pomieszczeniu ktoś bardzo głośno sprząta albo myje naczynia. Nie mniejszym problemem są sytuacje, gdy w domu są dzieci, które jak wiadomo, również będą generować pewną ilość decybeli. A hałas jak wiemy lub co chwilę wchodzące i wychodzące z naszego prowizorycznego gabinetu domowego osoby, będą nas stale rozpraszać. Tak czy inaczej, dodatkowe obowiązki są narzucone i nawet z tego powodu nie mamy czasu, aby skontaktować się z kolegami z pracy i po prostu zapytać co słychać. A to może być duży deficyt mentalny dla psychiki wrażliwej.

Optymalne dopasowanie do nowego trybu pracy

Rozwiązaniem optymalnym w tych całkiem nowych warunkach pracowniczych wydaje się trochę bardziej dokładne przeanalizowanie warunków, w jakich znajdują się pracownicy. Jest, więc ogromne zadanie przed menedżerami zajmującymi się planowaniem grafiku, a także psychologami. Na szczęście coraz większa ilość pracodawców zauważa te negatywne skutki pracy zdalnej i wynajmuje trenerów osobistych, a także psychologów, którzy pomagają naturalnie zdalnie pracownikom poradzić sobie z takimi problemami. Czasami wystarczy właśnie krótka rozmowa, aby uświadomić sobie mechanizmy psychologiczne. A sama refleksja to już przecież dobry punkt wyjścia.

Foto: Pixabay